Cudaczek Lusiek

Po wielu godzinach eksperymentów w pracowni powstał mały Cudaczek Lusiek.

Jego autorka nadała mu moc wywoływania uśmiechu na ludzkich twarzach.

Oczywiście czar ten działa tylko wtedy, gdy cudak jest blisko osoby, która na niego patrzy.

Jeśli więc ktoś zdecyduje się zaprosić cudaka do swojego domu, powinien umieścić go w miejscu, które pozwoli zerkać na niego. Najlepiej blisko siebie.

Lusiek został wykonany z filcu i bawełny. Twarz malowana ręcznie farbami do tkanin, poza oczkami, zrobionymi z guzików. Mierzy ok.15 cm.

Lusiek nie lubi wody, za to uwielbia być blisko właściciela.

Czasem wybiera się na spacer w poszukiwaniu skarbów, dlatego zaopatrzony został w specjalną torbę zbieracza.

Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmiku o Luśku.

Cudaczek Lusiek kliknij na tytuł filmu.

     

Etapy procesu tworzenia Cudaków

Wiele osób pytało mnie jak wygląda proces tworzenia Cudaków, spróbowałam w skrócie przedstawić go w formie kilku zdjęć zamieszczonych poniżej.

Jednak zanim dojdzie do finalizacji projektu, trzeba wcześniej zamówić  lub bezpośrednio kupić materiały i to nie byle jakie – gruby filc, tkaniny bawełniane dobrej jakości, wypełnienie poliestrowe, odpowiednie farby, media malarskie, fiksatywy/werniks.

Zanim powstanie jeden cudak w formie przedstawionej na załączonych zdjęciach, co najmniej trzy prototypy giną w koszu.

Forma, kolor, dobranie materiałów i szycie to już miesiące eksperymentów. Do tego dochodzi prowizja od sprzedaży, lub opłata za możliwość wystawienia się na imprezach kulturalnych, czy regionalnych. W końcu powstaje finalny produkt i co? I usłyszę -…”15 złotych za breloczek? To drogo…, w markecie na sali widziałam fajne plastikowe za 5 zł, choć Pawełku kupimy tańsze, może nawet dwa!!!”. I to jest przykład tego, jak zabija się w ludziach kreatywność, pomysły i pasje. Mino to, chce mi się jeszcze eksperymentować i tworzyć Cudaki, zobaczymy jak długo.

Proces etapy tworzenia:

Na Frymarku w „Klubie Mózg”

W niedzielę 25 maja wzięłam udział we Frymarku, organizowanym co dwa tygodnie przez panią Kasię Fik w „Klubie Mózg” w Bydgoszczy. Zabrałam ze sobą walizkę z Cudakami. Było na prawdę sympatycznie, no i można było przy tym skosztować różnych pyszności ekologicznych, domowych, czy też tradycyjnych jak, kto woli. Trudno było się oprzeć tym bardziej, że przy degustacji przypomina się smak dzieciństwa. Pod koniec czerwca wybieram się tam znowu, uwaga od dobrych smaków można się uzależnić!!

A  to cudaki, które zabrałam ze sobą.

 

Moje cudaki

Po przerwie w szyciu i tworzeniu lalek, usiadłam do biurka i w ramach odreagowania zaczęłam się zastanawiać nad nową formą maskotek. Jak zwykle kartka i ołówek poszły w obroty. Chciałam stworzyć prostą wizualnie formę, nie wymagającą dużego nakładu czasu, choć to nie do końca mi się udało. Z drugiej strony stwierdziłam, że najbardziej lubię w tworzeniu lalek malować ich twarze, więc po wielu kombinacjach powstały cudaki.

A oto one!